WishList #22: Czysta biel

Zara to ciągła kontrowersja. Zaopatrują się w niej i blogerzy, których stać na ubrania od projektantów, blogerzy ze średniej półki i Ci, którzy sponsorują się sami, często wspierani przez przychylne oko rodziców. Generalnie kupują w niej wszyscy, bo nagromadzenie inspiracji przekracza tam dostępną i przyzwoitą ilość na metr kwadratowy. Nie dziwne, że kiedyś przylgnęło do niej określenie “Versace dla ubogich”.

Od dłuższego czasu nie robię w Zarze gigantycznych zakupów, czasem zdarzy mi się skusić na jedną, dwie rzeczy (głównie buty, ewentualnie spodnie). Jej miejsce zajął ulubiony, choć droższy COS. Jest jednak coś, co sprawia, że z chęcią wędruję do Zary (głównie tej internetowej) po inspiracje. Z przyjemnością oglądam ostatnie, comiesięczne lookbooki marki. Jak kopiować to z klasą i w tym Zara z pewnością nie ma sobie równych. Dzisiaj tylko cztery zdjęcia przedstawiające nowości, które już (albo niebawem) będą dostępne w sieciówce. Wszystko zdominowane przez czystą, przyjemną dla oka biel. Jednak, żeby nie było tak sterylnie, na jednym ze zdjęć zobaczycie jedno z moich ulubionych połączeń bieli i zgniłej zieleni. Bardzo w stylu Chloe’ i Celine. Po prostu pięknie.

Jak Wam się podoba?

Foto: Zara.com

12 książek o modzie, które warto mieć w 2014.

Zawsze lubiłam dobre książki z bardzo różnych dziedzin. Na wszelkie możliwe okazje dostawałam od rodziców i najbliższej rodziny książki, które czasem – nieprzeczytane – odkładałam na półkę, czasem wracałam do nich kilka razy w ciągu mojego nastoletniego życia. Odkąd pamiętam z wypiekami na twarzy śledziłam poczynania Dzieci z Bullerbyn i kazałam babci zaplatać mi takie warkocze jakie miała Pipi Langstrumpf. Uwielbiałam psa, który jeździł koleją i horrorowate opowiadania braci Grimm. Zaczytywałam się w powieściach przygodowych Alfreda Szklarskiego (Tomek na tropach Yeti; Tomek na Czarnym Lądzie) i Zbigniewa Nienackiego (Pan Samochodzik). Te ostatnie w szczególności, z lekkim dreszczykiem i wątkiem kryminalnym, podobały mi się najbardziej. Dołączyły do nich później powieści historyczne i literatura faktu. Cały czas jednak, mimo zdecydowanego uwielbienia dla zagadek, nie mniej czasu poświęcałam na oglądanie i czytanie wszystkiego co miało związek ze sztuką. Albumy z największych muzeów Europy, przewodniki po kolekcjach, monografie, pamiętniki artystów nie mogły pozostać przeze mnie niezauważone. I tak pozostało do dziś, ale oprócz sztuki pojawiła się odmienna tematyka. Moda i wnętrza to ostatnio najczęstszy temat książek, które trafiają do moich rąk. Oprócz biografii projektantów (tych jest ostatnio co raz więcej, warto tu przypomnieć chociażby te wydane nakładem wydawnictwa Rebis: 1, 2, 3) z chęcią kupuję książki o historii poszczególnych domów mody, prezentacje młodych projektantów, monografie dotyczące elementów garderoby, akcesoriów. Moda i sztuka przeplatają się na moim regale z historią Zakonu Krzyżackiego, Historią Brudu i przecudowną opowieścią o “Miłości w Postaniu Warszawskim” Sławomira Kopra. Półki uginają się, a na ten rok zaplanowałam kilka “cięższych” propozycji. Mam wrażenie, że trzeba będzie kupić nowy regał.

Poniższa lista to też wynik pewnego postanowienia noworocznego, które towarzyszy mi od kilku tygodni. Na czym polega? Sprawa wydaje się niezwykle prosta: przeczytaj tyle, ile masz cm wzrostu. Czas kończy się wraz z wybiciem zegara punkt dwunasta 1 stycznia 2015 roku. To tylko pozornie łatwe zadanie. I uwaga! fani czytników – też możecie wziąć w tym udział.

Macie którąś z poniższych książek? Polecacie coś, co powinnam dodać do swojej kolekcji? Oczywiście nie samymi książkami o modzie żyje bloger, więc to początek dłuższej serii o ulubionych i wymarzonych pozycjach do poczytania.

1. Fashion today – Colin McDowell | 2. Juergen Teller – Marc Jacobs Advertising 1998 – 2009 | 3. Avedon Fashion 1944 – 2000, Richard Avedon | 4. Another Fashion Book – Jefferson Hack

5. Fashion – Christopher Breward | 6. Kate Moss – Mario Testino | 7. Emilio Pucci – Vanessa Friedman | 8. Fifty Years of Fashion – Valerie Steele

9. A front row seat – Kristin Sinclair | 10. Etyka w modzie – Magdalena Płonka | 11. Fashion in Impressionist Paris – Debra N. Mancoff | 12. Fashion Italian Style – Valerie Steele

Gdzie kupić dobre książki o modzie?

bookoff, Warszawa, ul. Ogrodowa 7

tmc, Warszawa, ul. Emilii Plater 4

empik (czasem zdarzają się niezłe promocje, ale tutaj zaglądam zdecydowanie najrzadziej)

O fajnych książkach o modzie przeczytacie u Modologii, u Jagi, u Piotra. A do pooglądania u Radzkiej. Oczywiście linki można mnożyć, więc  - jeśli znacie jakieś – chętnie przeczytam o innych wartościowych recenzentach i molach książkowych w komentarzach.

Lidia Kalita Pre Fall 2014

Pamiętam recenzję kolekcji Rafa Simonsa dla Jil Sander napisaną przez Tima Blanksa z portalu Style.com. Była to krótka, ale treściwa notka o tym, w jaki sposób Simons sprawił, że dziennikarz przez 15 minut siedział jak zahipnotyzowany i kontemplował pojawiające się na wybiegu sylwetki. Spowodował to głównie “minimalizm w wersji maksymalnej” – jak określił go Blanks. Twór, który doprowadził projektanta do stworzenia z kolekcji “na co dzień”, ubrania na czerwony dywan. Ewenement.

Porównanie do Jil Sander pojawia się tu nie bez przyczyny. Mam bowiem tę paskudną przypadłość tropiciela, ukrytego Sherlock’a i niespełnionego autora powieści kryminalnych, że w oka mgnieniu, z najgłębszych czeluści pamięci wygrzebię nawiązania, podobieństwa i – być może – ukryte, nieoczywiste inspiracje autora. Nie ma w tym nic zdrożnego, jeśli kolekcja broni się a  nawiązania to kurtuazyjny ukłon w stronę zagranicznego kolegi. Tak jest w przypadku Kality, doszukiwanie się podobieństw wychodzi kolekcji na dobre.

Zostawmy jednak podobieństw (sami je zauważycie, więc nie będę się nad nimi rozwodzić),  pora na to co w kolekcji ciekawe i autorskie. Ubrania na sezon wczesnojesienny mają to do siebie, że są mniej wymagające niż te z kolekcji wczesnowiosennych. Temperatury pozwalają jeszcze na odkryte nogi, lekkie kurtki i energetyczne, jaśniejsze kolory. Mamy wiec piankowe koszulki bliskie sercu niejednej sportsmenki, narzutki i kurtki z elementami siatki, spódnice przed kostkę z dopasowaną górą, prowokujące prześwity, odkryte brzuchy, grochy, dziewczęce, wręcz szkolne kołnierzyki i skórzane elementy. W końcu – kolory, a własciwie jeden kolor wiodący w tej kolekcji: pomarańcz (inspirowany malarstwem Marka Rothko), przeplatający się z bielą i czernią. Do koloru pomarańczowego (który raz to piszę?) mam ogromną słabość. Nie jest to łatwa barwa, nie pasuje każdemu, nie łatwo ją okiełznać, ale kiedy w końcu się uda, prezentuje się równie szlachetnie co klasyczna czerń czy biel. U Kality przeplata się intuicyjnie, raz za razem na sukienkach, spódnicach, na paskach i koszulach, na butach i okularach. W końcu torebkach, dużych kopertówkach. Te ostatnie spodobają się nie jednej zakupoholiczce.

Oglądając zdjęcia z pokazu, nie sposób zapomnieć o tym co Lidia Kalita robiła dla SIMPLE od przeszło 20 lat. Mimo głosów, że porzuciła całkiem poprzednią stylistykę wydaje mi się, że jest jej wierniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Dziewczęcość kolekcji, zamiłowanie do mocnych barw, konsekwencja i spójność to wszystko co zobaczycie na zdjęciach, a potem – mam nadzieję w butku projektantki w warszawskim Klifie. Warto dotknąć, przymierzyć i przekonać się, gdzie drzemie siła tej kolekcji. Na wybiegu, a już na pewno nie na zdjęciach, nie tak łatwo dostrzec najważniejsze szczegóły.

Foto: materiały prasowe projektantki | Lidia Kalita 

1 2 3 178